Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-2

Za oknem zimno, szaro i ponuro, a ja wracam myślami do Tajlandii i do tego jak jeszcze kilka dni temu chodziłam z plecakiem i w krótkich spodenkach po Bangkoku. Piłam wodę kokosową, zajadałam się soczystym mango, zwiedzałam imponujące świątynie, ale i też wdychałam zapach spalin. Otaczałam się tysiącami ludzi, którzy bywali bardzo męczący, przemykałam tuk tukiem między skuterami, taksówkami, samochodami w przeogromnym hałasie silników i klaksonów. Tak, Bangkok ma różne oblicza i nie daje o sobie zapomnieć.

Miasto to można pokochać albo znienawidzić. U mnie stany emocjonalne związane z Bangkokiem są bardzo zmienne. Chyba mogę tu być tylko na chwilę, bo na dłużej takiego introwertyka jak ja Bangkok może po prostu zamęczyć. Jednak na pewno warto to ogromne miasto odkryć, zejść z utartego przez turystów szlaku, co na pewno zrobię będąc w Bangkoku następnym razem, ale też „zaliczyć” miejsca z tak zwanej serii „must see”, co my będąc po raz pierwszy w stolicy Tajlandii uczyniliśmy.

Tradycyjnie, tak jak większość osób podróżujących do Tajlandii przylecieliśmy samolotem do Bangkoku, który przywitał nas chmurzyskami i lekkim tropikalnym deszczem. Ale to nic, gdyż po załatwieniu formalności na lotnisku i wyjściu na „świeże” powietrze deszczu już nie było. Złapaliśmy pierwszego w naszym życiu tuk tuka i ruszyliśmy do hotelu Rambuttri Village Plaza.
Hotel znajduje się na słynnej ulicy Rambuttri otoczonej restauracjami, stoiskami ze świeżymi owocami, sokami, przekąskami, będącej w pobliżu gwarnej Khao San Road.

Pierwsze wrażenia z przejażdżki tuk tukiem po Bangkoku to przede wszystkim ogromny hałas, pęd, wałęsające się psy po chodnikach i ulicach, zgiełk, slumsy, gdyż przez takie właśnie miejsca wiózł nas kierowca naszego tuk tuka. Emocje sięgały zenitu, pierwszy raz zetknęliśmy się z Azją, z Bangkokiem, który od pierwszego momentu zadziwiał, ale jeszcze nie męczył. Dojechaliśmy. Odbiór kluczy do pokoju, szybki prysznic po długiej podróży, krótka drzemka i ruszyliśmy podbijać stolicę Tajlandii. Mimo zmęczenia, zmiany czasu – adrenalina zrobiła swoje, więc z tak zwanym nagłym zespołem zmiany strefy czasowej poradziliśmy sobie bez większego problemu.

Wieczór spędziliśmy w restauracji Thai Garden przy naszym hotelu. Ciekawi tajskich smaków zamówiliśmy tradycyjnego pad thaia z krewetkami (smażony makaron ryżowy), sataya (kurczak na patyku) oraz spring rollsy, czyli sajgonki z warzywami, a do tego tradycyjne tajskie piwo Chang. Tak minął nam pierwszy dzień w Bangkoku. Zmęczeni podróżą i wieczornymi emocjami zasnęliśmy bardzo szybko.

Drugiego dnia zaplanowaliśmy zwiedzanie świątyń w stolicy Tajlandii. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu, gdyż późnym popołudniem zaplanowaliśmy już wyjazd z Bangkoku do Amphawy – na weekendowy tajski wodny targ. Z tego też powodu na ten dzień zaplanowaliśmy zwiedzanie WAT PHRA KAEW –  Świątynię Szmaragdowego Buddy, będącej częścią Grand Palace, czyli Wielkiego Pałacu i WAT PO – Świątynię Leżącego Buddy.

 PAMIĘTAJ!

Zwiedzając świątynie w Tajlandii należy pamiętać o odpowiednim stroju, który wyraża szacunek do miejsca, w którym się znajdujemy: długie spodnie, zakryte ramiona to podstawa, aby wejść na teren buddyjskich świątyń. Jeżeli odpowiedniego stroju się nie posiada można wypożyczyć odpowiednie odzienie na terenie danego kompleksu. Należy pamiętać też o tym, aby przed wejściem do świątyń ściągać buty. Tajowie uważają, że stopy człowieka to najgorsza cześć ciała i modląc się do buddy nie można mieć stóp skierowanych w jego stronę. Dzięki wizycie w miejscach uważanych za święte przez Tajów można zrozumieć bardziej ich kulturę i religię, gdyż większość osób w Tajlandii wyznaje buddyzm Therawada. A słowo „Wat” oznacza świątynię, chociaż dla społeczeństwa Tajskiego to coś więcej. Wat – to miejsce modlitwy, dom dla mnichów, szkoły, w których można studiować święte pisma.

WAT PHRA KAEW

(wstęp 500 THB, 8.30-15.30) – cały kompleks świątynny zachwycił nas od samego początku przekroczenia jego progu. Takich budowli, o takiej architekturze nie widziałam jeszcze nigdy.
Wat Phra Kaew to największa atrakcja turystyczna stolicy, nie można jej pominąć. Jeśli największa to również trzeba też liczyć się z tym, że odwiedzając to miejsce spotkamy się z tłumem innych turystów, ale i też tajskich pielgrzymów – buddystów, patriotów.  Tak było i w naszym przypadku, ale mimo ogromu ludzi udało nam się poczuć klimat tego miejsca i odkryć jego piękno.
W Wat Phra Kaew zobaczymy w swojej przepięknie udekorowanej sali świątynnej, której budowa zakończyła się w 1902 roku niewielkiego, bo tylko 66 centymetrowego Szmaragdowego Buddę. Cały zbudowany z nefrytu i pomimo swoich niewielkich rozmiarów jest czule czczony przez tajską społeczność. Trzy razy do roku ubierany w różnokolorowe szaty, a na tę strojną uroczystość przyjeżdża sam król Tajlandii i tylko on może Buddzie założyć odzienie. Zdjęcia Szmaragdowego Buddy niestety nie posiadam, gdyż wewnątrz świątyni obowiązuje zakaz fotografowania.

Mnie natomiast zachwyciło co innego:

– strażnicy strzegący przecudownych świątyń tzw. Yaksha, będący gigantami hinduskich mitologii

Bangkok miasto tysiąca świątyń– Złota Stupa Czedi (Phra Si Rattana) – jedna z największych budowli kompleksu, zbudowana z gipsu, chociaż patrząc na nią ma się wrażenie, że ocieka złotem

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-16– złocone figury pół kobiet, pół zwierząt, pół łabędzi

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-17– świątynne malowidła

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-15– mityczne postacie

Bangkok miasto tysiąca świątyń– kunsztowne i precyzyjne zdobienie zwane chofa, które kształtem przypominają pół-człowieka, pół-ptaka
– bogactwo kształtów i feria barw

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-6

Wychodząc z terenu Wat Phra Kaew podążyliśmy w kierunku Wielkiego Pałacu Królewskiego. Podziwiamy go jednak tylko z daleka widząc majestatyczne budowle w otoczeniu pięknych ogrodów.
Strażnik strzegący wejścia do Pałacu przekazał nam informację, że już od dwóch lat zwiedzać tej części nie można. Być może, ale ile w tym prawdy??? Tego nie wiem. To, co udało mi się zaobserwować na terenie Pałacu to tłumy żałobników oddający cześć zmarłemu królowi.

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-3

WAT PO

(wstęp 100 THB, 8.00-18.30)po zwiedzaniu Wat Phra Kaew poszliśmy obejrzeć pobliską Świątynię Leżącego Buddy Wat Po. To, co przykuwa uwagę w tej buddyjskiej Świątyni to oczywiście ogromny Leżący Budda, który został zbudowany w 1832 roku przez króla Ramę III. Jego wymiary są zadziwiające: 46m długości i 15m wysokości, a zdobienia utworzone z gipsu i złota. Budda odpoczywa w pozycji „śpiącego lwa”, a odpoczynek ten symbolizuje przejście jego w stan Nirwany. Robi to niesamowite wrażenie.
Warto przyjrzeć się dokładnie jego stopom, które ukazują aż 108 symboli Buddy. Zostały one wyrzeźbione w masie perłowej.

Bangkok miasto tysiąca świątyńBangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-19Pozostałe elementy wyglądu Buddy są również bardzo ciekawe, a mianowicie mi bardzo spodobał się kok na głowie, spiczaste włosy i długie małżowiny uszne. Kiedy obeszliśmy Leżącego Buddę dookoła naszą uwagę zwrócił rząd mis ułożonych w szeregu, do których ludzie wrzucali monety.
Doczytałam w przewodniku, że mis jest aż 108 i jeśli do każdej wrzucimy monetę zapewnimy sobie dobry los. My niestety czasu na wrzucanie monet nie mieliśmy, ale mimo tego wierzę, że dobry los nas nie opuści i cały czas jest z nami.

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-5

Wat Po to miejsce, w którym znajdziecie największą ilość wizerunków Buddy, są po prostu wszędzie. Ja w pewnym momencie nie wiedziałam czy oglądam znowu te same posągi czy może już inne. Zaglądając do licznych krużganków na ternie Świątyni co chwila spotykamy wizerunek Buddy.

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-7

Bardzo podobały mi się ogromne 4 stupy królów ozdobione kolorową ceramiką (po tajsku „chedi”) na terenie Wat Po. Stupa to najprostszy typ budowli buddyjskiej, w której bardzo często umieszcza się szczątki królów. I tak w stupach Wat Po kryją się relikwie króla Ramy II, III i IV.
W jednej ze stup odnajdujemy również święty wizerunek medytującego Buddy – Phra Buddha Deva Patimakorn uratowany przed zniszczeniem z dawnej stolicy Tajlandii Ayutthai. To właśnie w jego cokole znajdują się prochy króla Ramy I.

Bangkok miasto tysiąca świątyń

Co jeszcze ciekawi w Wat Po? Moi drodzy czytelnicy – nie tylko Leżący Budda i inne jego podobizny, a tajska szkoła masażu, w której prowadzone są kursy. Można nawet zdobyć odpowiednie uprawnienia do przeprowadzania masażu, no i oczywiście mamy możliwość skorzystania z tego typu relaksu, gdyż masaż w tym miejscu uważany jest za jeden z najbardziej renomowanych w całym kraju.

Świątynia Wat Po bardzo mnie urzekła swoim kameralnym klimatem, krużgankami, klimatycznymi zaułkami, w których co chwila spotykałam medytującego buddę, przechadzającego się mnicha, miauczącego kota, a to wszystko w otoczeniu misternie wykonanych budowli.

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-21Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-20Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-22Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-9

Ostatniego dnia pobytu w Tajlandii zwiedziliśmy Świątynię Świtu/Świątynię Jutrzenki, czyli Wat Arun nad rzeką Menam.

WAT ARUN

(wstęp 200 THB, 8.30-17.30)- to symbol Bangkoku.

Bangkok miasto tysiąca świątyńBangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-13

Wiodą do niej bardzo strome schody, ale jeśli wejdziemy na samą górę widoki są podobno zadziwiające. Nam nie było dane odbyć takiej wspinaczki, gdyż cała Świątynia była obłożona rusztowaniami i widniała tabliczka informująca o zakazie wchodzenia na szczyt. Wat Arun najpiękniej wygląda o zachodzie lub wschodzie słońca. Pięknie prezentuje się, jeśli obserwujemy ją płynąc Menamem.

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-14

To tak naprawdę jeden ponad stu metrowy prang, ostro wzbijający się ku niebu. Wygląd Świątyni symbolizuje górę Meru (centrum wszechświata). Jej architektura jest typowa dla tej z czasów khmerskich. Mnie najbardziej urzekły dźwięki małych dzwoneczków, które przyczepione do czterech niższych wież lekko poruszały się na wietrze i pięknie dzwoniły.

Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-23Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-25Bangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-12Bangkok miasto tysiąca świątyńBangkok-miasto-tysiaca-swiatyn-10

Wat Arun ujęła mnie swoją mistycznością, spokojem i wszechobecną nostalgią.

Więcej o Tajlandii znajdziecie tutaj:

Zapraszam Was również na mój Instagram oraz fanpage na Facebooku

Do zobaczenia gdzieś w drodze!
Martyna Soul