Barcelona-3

Barcelona – jedno z najbardziej ekscytujących miast świata, tętniące energią, „ściągające” do siebie tłumy ludzi,  mnie niestety nie oczarowało. I nie jest to w ogóle wina Barcelony, o nie! To moja wina, gdyż na zwiedzanie miasta Gaudiego poświeciłam tylko jeden dzień, a to stanowczo za mało. Poza tym byłam w Barcelonie w szczycie sezonu, a więc ilość turystów, niemiłosierny upał i ten jeden nieszczęsny dzień sprawił, że ani nie odkryłam i nie poczułam klimatu tego hipnotyzującego miasta. Żałuję do dziś i dlatego Barcelona jest cały czas na mojej liście „must see” raz jeszcze – w stylu slow, poza sezonem, przynajmniej na 3 – 4 dni.

Sierpień 2011 – wypoczywaliśmy na Costa Brawa po intensywnym tygodniu zwiedzania Andaluzji. No ale ile można leżeć na plaży? Tego typu leniwe aktywności na dłuższą metę nie są dla nas, więc obowiązkowym punktem programu była wycieczka do Barcelony. Kupiliśmy bilet na pociąg i wyruszyliśmy z zamiarem zwiedzenia tego pięknego miasta!
Od rana był upał, co nie jest do końca regułą w Katalonii, gdyż w tym regionie Hiszpanii panuje bardziej łagodny klimat i można od upałów odpocząć. Nie tym razem.
Z pociągu „wysypał” się tłum turystów. Każdy przecież chciał zobaczyć kolorowe dzieła Gaudiego na czele z Sagradą Familią, pospacerować głośną ulicą La Rambla, czy też wejść na stadion najsłynniejszej drużyny europejskiej – FC Barcelony. My również mieliśmy takie plany.

Przemieszczaliśmy się po Barcelonie turystycznym, dwupiętrowym autobusem i wysiadaliśmy w miejscach, które nas interesowały.

Park Güell

Zaczęliśmy zwiedzanie od słynnego Parku Güell, który od 1900 roku tworzył na zlecenie Eusebiego Güell twórca Antoni Gaudi – genialny wizjoner. Pierwsze plany to pomysł miasta – ogrodu z luksusowymi willami, które miały być otoczone przyrodą. Pięknie prawda?

W tamtych czasach niestety pomysł ten nie zdał egzaminu – mieszkańcy Barcelony nie byli zainteresowani kupowaniem tego typu domów. A więc w fantastycznych dwóch domach zamieszkali – sam Gaudi, a w drugim Güell.
Projekt miasta-ogrodu nie został przez Gaudiego dokończony, a w latach 20 XX wieku władze miasta zdecydowały się otworzyć w tym miejscu park publiczny i udostępnić go zwiedzającym. I tak, będąc w Parku Güell poczuliśmy się trochę jak w bajce – kolorowe smoki, figurki, rzeźby, mityczne postacie, domki o dziwnych kształtach… mi przypominały domki z piernika. Wszystko finezyjne i oderwane od rzeczywistości.
Po wejściu do parku naszym oczom ukazały się ogromne schody ze słynną jaszczurką „el drac”, która jest maskotką parku i jego symbolem. Wspinając się po ogromnych schodach doszliśmy do Sali Stu Kolumn, której cudowna akustyka sprawiła, że mogliśmy wsłuchać się we wspaniały występ artysty, który grał na harfie. Dźwięki rozbrzmiewały jak echo.
Największą atrakcją Parku jest oczywiście najdłuższa ławka świata mierząca ponad 100 metrów. Zdobi ją kolorowa mozaika z ceramiki i szkła, a kształt ławki jest falisty. Zdjęcie na tejże ławce jest obowiązkowe.
W Parku Güell można odwiedzić również Muzeum Gaudiego, aby zapoznać się dokładniej z historią życia artysty. Nam niestety nie udało się tego zrobić.
Wszystko to w pięknej scenerii wzgórz, palm i kolorów.

Barcelona-2

Sagrada Familia

Symbol i wizytówka Barcelony. Zachwyca wielkością, kształtem, przepychem, innością, gdyż to budowla inna niż wszystkie na świecie. Z zewnątrz jest tak ogromna, że zrobienie dobrego zdjęcia graniczy z cudem, a ja tych kilka lat temu jeszcze „raczkowałam” w fotografii, więc proszę wybaczcie kadry tej imponującej budowli.
Świątynia Pokutna Świętej Rodziny to największe i najważniejsze dzieło Antoniego Gaudiego, które rozpoczął w 1883 roku i cały czas jest w budowie. Gaudi poświęcił świątyni ostatnie 15 lat swojego życia – końcowy efekt miał przypominać jeden wielki organizm. Pracy nad budowlą nie dokończył. Tragiczna śmierć uniemożliwiła mu to. Przewiduje się, iż Sagrada Familia w całości powstanie w 2026 roku. Kto wie? Może zobaczymy efekt końcowy, ale czy będzie dokładnie taki jaki chciał sam Antoni Gaudi?
Widzieliśmy Sagradę Familię tylko z zewnątrz. Gigantyczna kolejka do wewnątrz świątyni była tak długa, że w prawie 40 stopniowym upale nie dalibyśmy rady chyba w niej wyczekać na swoją kolej, a podobno wewnątrz budowla robi niesamowite wrażenie. To kolejny powód, aby Barcelonę odwiedzać poza sezonem.

Barcelona-1

Dona i Ocell – Kobieta i Ptak

Będąc w pobliżu Placu Hiszpańskiego zajrzeliśmy do Parku De Joana Miró – kolejnego katalońskiego twórcy. Mnie najbardziej interesowała rzeźba wysoka na 22 metry przedstawiająca kobietę w kapeluszu, na którym siedzi ptak. Miró uwielbiał w swojej twórczości przedstawiać ptaki, które symbolizowały wolność umysłu i duszy, wyobraźni i kreatywności nie mającej granic. Rzeźba i przedstawienie tematu kobiety i ptaka przez twórcę zachwyciły mnie. Nie mogłam ominąć tego miejsca. Na zdjęciu obok dawna arena corridy.

Barcelona-8

Plac Hiszpański (Placa Espanya)

Wytworna promenada, Magiczna Fontanna, którą w całej okazałości można zobaczyć wieczorem w scenerii światła i dźwięku, Pałac Narodowy. To wszystko zobaczymy spacerując po najsłynniejszym placu Barcelony. Ja nie widziałam Magicznej Fontanny wieczorową porą, gdyż zmęczona całym dniem wracałam pociągiem do hotelu. Niewiele z tego miejsca pamiętam.

Wzgórze Montjuïc

Dostaliśmy się na nie, aby podziwiać panoramę Barcelony kolejką linową. Sam przejazd jest już nie lada atrakcją.
Wzgórze góruje nad portem w Barcelonie. Będąc u góry znajdziemy kilka parków, XVII wieczny zamek z malowniczą twierdzą i przede wszystkim cudowne widoki na Barcelonę i ogromną Sagradę Familię.

Barcelona-9Barcelona-4

La Rambla

Najbardziej hałaśliwa  i zatłoczona turystami, sprzedawcami, mimami, artystami ulica Barcelony. La Rambla to prawdziwe centrum życia miasta Antoniego Gaudiego. My „kręciliśmy” się po niej bez końca i już sama nawet nie wiem czy dotarliśmy do słynnej Dzielnicy Gotyckiej, którą chciałam zobaczyć. Ach, to zmęczenie. To, co utkwiło mi w pamięci z La Rambli to gigantycznie wielkie piwo, które zamówił mój mąż i tak samo gigantyczny rachunek, który za nie musieliśmy zapłacić. Przez upał chyba straciliśmy w tamtym momencie racjonalnie myślenie. Gdzieś na rogu zabytkowej kamienicy zobaczyłam śmiesznego smoka z „Domu Parasoli”.

Barcelona-6Barcelona-10

La Boqueria

Słynny targ spożywczy w Barcelonie. Zajrzeliśmy do niego na chwilę, aby poczuć zapach świeżych warzyw i owoców, kwiatów, zaopatrzyć się w sałatkę owocową i świeżo wyciskany sok. Prócz powyższych wspaniałości na targu znajdziemy również ryby, owoce morza, różne rodzaje mięs i wędlin, słodycze…
Było późne popołudnie, przejść się nie dało. Był taki tłum ludzi. Natomiast owocową przekąskę udało mi się kupić.

Casa Mila

Jeszcze jedno dzieło Gaudiego – dom, tak po prostu „mignęło” mi gdzieś w oddali, zrobiłam jedno zdjęcie. Nie zatrzymałam się, nie poobserwowałam, nie zastanowiłam, a takie piękne dzieła miałam przed sobą. W tym momencie myślałam już intensywnie o powrocie do hotelu.

To był nasz jeden jedyny dzień w Barcelonie. Bieg, pośpiech, odhaczanie punktów, które chcieliśmy zwiedzić, tłumy turystów, upał, zmęczenie, trudności z poruszaniem się po mieście. To wszystko sprawiło, że widzieliśmy za mało, a to co udało się zobaczyć przez powyższe czynniki nie urzekło nas na tyle, aby powiedzieć, że: tak to prawda Barcelona jest magiczna. To tutaj co roku przybywają tysiące turystów, to tutaj każdy chce być chociaż raz, bo warto.

Wiem, że do Barcelony jeszcze wrócimy, ale już poza sezonem i z większym zapasem czasu. Tyle jest jeszcze do zobaczenia, poznania:

Sagrada Familia wewnątrz,
Muzeum Gaudiego w Parku Güell,
Casa Batlló,
Dzielnica Gotycka,
pokaz Magicznych Fontann,
La Barceloneta,
Parc de la Ciutadella… sporo miejsc jeszcze mogłabym wymienić.

Wrócę, obiecuję Barcelono i mam nadzieję, że Cię pokocham, tak jak każdy.

 

Więcej o Hiszpanii znajdziecie tutaj:

Zapraszam Was również na mój Instagram oraz fanpage na Facebooku

Do zobaczenia gdzieś w drodze!
Martyna Soul