Koh_mook-1

Nadszedł czas na upragniony wypoczynek po intensywnych dniach zwiedzania przepięknej Tajlandii. Trzy dni w raju, który nazywa się Koh Mook. Mała, kameralna wysepka należąca do prowincji Trank.
Planując nasz wyjazd do Tajlandii szukałam wysepki wolnej od masowej turystyki. Marzył mi się bambusowy domek z widokiem na morze, śpiew egzotycznych ptaków i szum morskich fal. To wszystko znalazłam na Koh Mook – Wyspie Perłowej. Wybór okazał się doskonały. Koh Mook – czy to raj? W moim odczuciu tak i mam nadzieję, że uda mi się Was przekonać do wizyty w tym miejscu.

JAK DOSTAĆ SIĘ NA KOH MOOK?

My wykupiliśmy transport z Krabi u właścicielki naszego GH, ale tylko w jedną stronę.
Z Krabi spod GH zabrał nas prywatny minivan i zawiózł do portu w Khuan Tung Ku Pier (czas przejazdu około 2,5 godziny). W porcie spotkała nas niemiła niespodzianka, gdyż okazało się, że łódź odpływająca na Koh Mook będzie dopiero o 12.00, a my w porcie byliśmy już o 9.30. Nie chcieliśmy tracić czasu. Poza tym transport kosztował sporą sumę pieniędzy, więc dlaczego mamy czekać? Michał wykonał telefon do właścicielki GH na Krabi. Po tym telefonie nagle znalazła się łódź, która zabrała nas na naszą rajską wysepkę bez dodatkowych opłat. Opłacało się trochę ponarzekać, określić jasno swoje wymagania i przypomnieć telefonicznie wcześniejsze ustalenia z Tajką z Krabi.
Dotarliśmy. Pogoda dopisywała, było ciepło i słonecznie. Na pobyt wybraliśmy jedną z bambusowych chatek na samej plaży (plaża wschodnia Hat Sivalai) należącą do kompleksu hotelowego Pawapi Resort.

NASZ DOMEK

Koh Mook - czy to raj?

Wybór ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Klimatyczne domki, biały piasek, widok na morze, czystość, spokój, pusta plaża. Obok znajdował się luksusowy i drogi resort Sivalai – najlepszy na całej wyspie.

Koh Mook wyspa

Moim zdaniem Pawapi Resort ma lepszy klimat i jego położenie jest bardziej atrakcyjne. Nie zamieniłabym się. Po zakwaterowaniu i rozpakowaniu wybraliśmy się na spacer po okolicy.
Zobaczcie jak  pięknie.

Czy to raj?

Koh Mook - czy to raj?Koh Mook wyspaKoh Mook wyspaKoh Mook pieskiGDZIE JEŚĆ NA KOH MOOK?

Już pierwszego dnia znaleźliśmy restaurację Team, która okazała się naszą ulubioną na konsumpcję obiadów oraz knajpkę na wieczorne posiadówki przy owocowych sokach, piwku i tajskich deserach i przekąskach. Wybór padł na Sugar’s Coffee and Restaurant. Klimat Sugar jest po prostu nie do opisania: knajpka na samej plaży, pod gołym niebem i z podwórkowymi kogutami i kurami. Prawdziwy koniec świata. Spędzaliśmy tutaj każdy wieczór.

ŻYCIE NA KOH MOOK

Życie na Koh Mook płynie powoli. Nikt się nigdzie nie śpieszy, ludzie spacerują, celebrują chwile, korzystają z kąpieli morskich i słonecznych. Koty wylegują się leniwie, bezdomne psiaki biegają po wyspie ganiając za ptactwem. Jeden z nich spędzał z nami każdy wieczór i ochrzczony został przez nas imieniem Pawapi.

Koh Mook - czy to raj?

A w oddali dżungla. Po zmroku na plaży pojawiało się mnóstwo krabów. Trzeba było bardzo uważać, aby ich nie podeptać i nie mieć żadnego na sumieniu. Żyć nie umierać.

Drugiego dnia wybraliśmy się na drugą stronę wyspy pod drodze obserwując wyspiarskie życie Tajów, które jest bardzo skromne. Tak naprawdę widać ogromną biedę, kiedy odejdzie się na chwilę od resortów, a wejdzie w głąb wyspy, gdzie żyją lokalni. Rozpadające się chaty, śmieci, kozy biegające po drodze, głodne koty i psy, dzieci patrzące na nas – turystów, białych, dla nich pewnie bogatszych, przyjeżdżających z tego „lepszego świata”. Spacer ten wzbudził we mnie ogromną refleksję i docenienie tego co mam.

Koh Mook wyspa kozy

Druga strona wyspy jakże różniąca się od naszej. Plaża również piękna (południowo – zachodnia Charlie”s Beach), ale więcej już na niej turystów, zgiełku, niepotrzebnej muzyki zagłuszającej dźwięki natury. Jakoś tak nie w naszym stylu. Poplażowaliśmy i postanowiliśmy na kolejny dzień zamówić łódź aby udać się do przepięknej jaskini Tham Morakot (Emerald Cave) oraz na pobliską wyspę Koh Kradan.

EMERALD CAVE

Do Tham Morakot można dopłynąć kajakiem lub łodzią. Należy zaopatrzyć się w czołówkę i mały plecak przeciwdeszczowy, aby móc przetransportować aparat i inne cenne sprzęty, gdyż łódź do jaskini nie wpłynie, kajak owszem. Kierowca naszej łodzi trzymał nasz sprzęt fotograficzny w plecaku nad swoja głową i płynął, a my za nim (oczywiście w kapokach). Było ciemno, nad głowami nietoperze, a nagle przed naszymi oczami ukazała się przepiękna błękitna woda otulona ogromnymi skałami. To Emerald Cave.

Najlepiej przybyć tutaj wcześnie rano, kiedy nie ma jeszcze turystów i nie płaci się za wstęp. My tak właśnie zrobiliśmy. W kameralnych warunkach popływaliśmy, fotografowaliśmy i podziwialiśmy to cudo natury. Co ważne: w czasie przypływu nie można wpłynąć do Emerald Cave, bo po prostu się nie da. Woda jest zbyt wysoko. Bardzo polecam Wam to miejsce.

KOH KRADAN

Następnie popłynęliśmy na Koh Kradan. Kolejną małą i kameralną wysepkę z wodą mieniącą się różnymi odcieniami turkusu. Koh Kradan również piękna, ale moje serce już dawno skradła Koh Mook. Mimo, że odcień wody na Koh Kradan jest ładniejszy niż na Koh Mook to mi na tej wyspie zabrakło palm uginających się nad wodą dających poczucie rajskości, przynajmniej mi.
Natomiast rafa koralowa na Koh Kradan jest cudowna, o czym się przekonaliśmy nurkując z rurką.

Koh Mook - czy to raj?Wyspa Koh Mook

Ostatnią noc spędziliśmy już w innym miejscu -Village Garden Bungalow. Dwie noce w Pawapi Resort już i tak nadwyrężyły nasz budżet przeznaczony na ten wyjazd. Bungalowy Village Garden czyste, nowoczesne, ładnie urządzone. Jednak usytuowane przy drodze, po której jeździ sporo skuterów i jest hałas.

Tak minęły nam błogie 3 dni na Koh Mook. Powrót na Krabi kupiliśmy w lokalnym biurze podróży (jeśli można to tak nazwać, gdyż biuro znajdowało się w sklepie spożywczym). Łodzią dopłynęliśmy do tego samego portu a stamtąd prywatnym minivanem na Krabi. Podróż minęła bezproblemowo. Chętnie zostalibyśmy dłużej i z ogromnym smutkiem w sercu żegnaliśmy się z tym miejscem. Tradycyjnie w dniu odjazdu na Koh Mook spadł deszcz. Odpłynęliśmy, a z Krabi polecieliśmy do Bangkoku. Czas wracać do domu, do codzienności, do pracy, obowiązków. Zostały wspaniałe wspomnienia i plany na dalszą eksplorację Azji.

To był cudowny czas. Koh Mook – czy to raj? Jakie jest Wasze zdanie? Zgadzacie się ze mną?

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Prywatny transport Krabi –  Koh Mook – 800bht (osoba)
Prywatny transport Koh Mook – Krabi – 1250bht (osoba) – pamiętajcie, że im mniej odwiedzana przez turystów wyspa tym drożej
Dwie noce w Pawapi Resort – 4200bht (domek ze śniadaniem za jedną noc)
Jedna noc w Village Garden Bungalows – 1500bht (domek ze śniadaniem za jedną noc)
Emerald Cave – do 12.00 nie jest pobierana opłata za wpłynięcie do jaskini
Wynajęcie prywatnej łodzi na Koh Kradan – 800bht (6 godzin)

Marzycie o takim domku na plaży?

 

Więcej o Tajlandii znajdziecie tutaj:

Zapraszam Was również na mój Instagram oraz fanpage na Facebooku

Do zobaczenia gdzieś w drodze!
Martyna Soul